Podczas sprzątania szafy z moimi zasobami, natrafiłam na pół metra grubego, sztywnego lnu (chyba)... Chciałam z niego uszyć torebkę wyhaftowaną koralikami, ale.. skąd mam znaleźć czas na zabawę z igłą i masą koralików?! Tym bardziej, że za niecałe 3 tygodnie wyjeżdżam nad morze, gdzie będę stać z moim jarmarkiem ;) Więc dziergam, filcuje i szyję na potęgę!! Dlatego powstała torebka bardzo prosta, ale myślę, że ma swój urok:)
Mała ciekawostka- w zeszłym roku, mój niebieski namiot mieścił się obok tego kamienia... czyli na środku polskiego wybrzeża! W tym roku będzie podobnie, no może kilka metrów obok... To się okaże...
I widok z lotu ptaka nad Wiciem..
Zapraszam nad morze :)
Pozdrawiam ciepło. Kasia


.jpg)